A A A
  • English
  • Deutsch
Poniedziałek, 20 listopada 2017, dzisiaj świętujemy imieniny: Anatola, Sędzimira

Dla Turystów

Kontakt

Czarci koń na Odrzykoniu

Czarny rumak Odrzy-koń

 
Minęły wieki od czasu, gdy pod Krosnem, na wzgórzu opromienianym przez południowe słońce, wznoszono warowny zamek. Dziś, kiedy niebo opuszczą chmury, krośnianie spoglądają na mroczne ruiny wzniosłej niegdyś budowli. To ruiny zamku w Odrzykoniu 1).
Jednak pierwszy zamek na kamiennych skałach rozkazał budować okrutny zbój. Była to raczej zbójecka warownia. Dniem i nocą utrudzeni robotnicy uwijali się przy wznoszeniu murów, rozbójnik nie dawał im chwili wytchnienia. Mogli wyprostować swoje kości tylko wtedy, gdy zły pan wypuszczał się w okoliczne wsie albo do Krosna, by ze swoimi sługusami grabić dobytek ich mieszkańców. A rabował bez litości, ostatnie grosze potrafił zabrać biedakom.
Tak samo czyniła drużyna jego poddanych, których kazał nazywać rycerzami, a swą kamienną twierdzę zamkiem. Bywało, że rabowany lud przyczajał się na bandę okrutnika; bywało, że biedacy zaskakiwali opryszków i zakłuli ich bronią. Lecz sam herszt uchodził zawsze cało, po każdej zasadzce. Gdy zginęli jego rycerze, niebawem wracał do wsi lub miasta, a wracał cicho niczym duch. Pojawiał się nagle na swym koniu i zadawał ludziom okrutne męki, często palił ich żywcem wraz ze splądrowanym wcześniej domostwem.
Być może zasadzki mogłyby się powieść, gdyby nie zbójecki koń. Czarny rumak był nie tylko dzikim, ale wprost szalonym zwierzęciem. Na dodatek był wyuczony wielu straszliwych sztuczek. Potrafił stanąć na zadnich łapach i przednimi kopytami tłuc w ściany, póki chałupa wieśniaka nie runęła. Potrafił gnać za uciekającym człowiekiem i odgryźć zębami jego nogę. A nikomu nie udało się ujść z życiem. Gdy ktoś padał ze zmęczenia, wówczas czarny koń tratował go kopytami, jakby tańczył na miękkiej kępie trawy. A rżał przy tym i prychał tak głośno, że nikt nie słyszał jęków ofiary. Nocą widać było tylko szalonego jeźdźca, koń stapiał się z mrokiem. Podobno rumak ten mógł parskać chrapami tak, że krople jego śliny wypalały nieszczęśnikom oczy.
Czy koń, czy jego właściciel miał układ z diabłem – nikt tego nie wiedział. Zatem należało obu pochwycić, położyć kres wściekłym istotom, które latami siały wokół tylko zgryzotę.
I nadszedł na to czas. Okrutnik rozkazał uzbroić nawet murarzy, którzy wznosili w pocie czoła jego warownię, i w kilka drużyn ruszyć w okoliczne wsie. Sam, wraz ze swymi oprychami, postanowił grabić Krosno. Słyszał to pomocnik murarza, stoczył się z góry, niby omdlały. Znaleźli go wieśniacy. Opowiedział im o planach zbója. Wtedy to wszyscy zmówili się, ustalili jak zgładzić potwora. Najlepiej uzbrojeni chłopi i mieszczanie przyczaili się z wieczora po obu stronach Wisłoka. Gdy w świetle księżyca pojawiła się postać płynąca ponad ziemią, wiedziano, że to zbój na niewidzialnym o nocnej porze, czarnym rumaku. Sieci z wierzchołków  drzew opadły, gdy tylko woda rzeki zaczęła pluskać wokół końskich kopyt. Czarny koń wraz z jeźdźcem próbowali odwrotu, lecz na próżno. Umęczonych straszliwymi najazdami ludzi nic nie mogło powstrzymać. Jedni popędzili za uciekającymi aż do zamku, by ich tam dobić. Inni rozproszyli przyboczną świtę zbója. Najlepiej uzbrojeni mieszczanie, którzy czyhali na herszta i jego konia, także nie mieli litości. A pomagali im wszyscy, także najmężniejsi, zwani Wojami, którzy posadowili własną wieś – Wojaszówkę.
Sieć - poświęcona sieć! - obciążona kamieniami i kulami z ołowiu utonęła wraz z podłym zbójem. Spętanego konia, który miotał się i charczał (jak owładnięty przez demony, pognali w pobliże zamkowych murów i odarli ze skóry niemal żywcem. Tryskająca krew ogiera wypaliła kilku chłopom rany na dłoniach i ramionach. Temu, który był najbliżej końskiego łba, krew albo ślina, wypaliła lewe oko, i w kilka dni potem skonał w bólach. Ale to były już ostatnie ofiary zbója.
Miejsce, gdzie wznosił się zamek, gdzie ze skóry obdarto konia, zaczęto nazywać odrzy-koń 2). Podobno jeszcze sto lat temu ludzie z Odrzykonie, zacni gospodarze, widywali na nowiu świecące końskie żebra, wystające w górę jak srebrzysty płot. A jeśli nad nimi przelatywał gacek albo nocny ptak – puchacz albo sowa – wpadał pomiędzy te żebra i konał w konwulsjach.

____________________________________

1) W broszurce „Zamek odrzykoński” (Jasło, 1928) Wojciech Byczek*) wspomina o podaniach ludowych na temat zamku; oto szczątki tych podań:
 Wnętrze zamczyska zawalone jest bezładnie kupami gruzów, w kształcie starych mogił, śród których zieją grozą swych głębi otwarte paszcze zawalonych piwnic i podziemnych tunelów, prowadzących według podania aż do Krosna.
 Miejscowy lud opowiada, że głęboko pod ziemią znajdują się wykute w skałach jaskinie więzienne, pełne narzędzi tortur, kości i szkieletów ludzkich. O północy  słychać tu głuchy brzęk łańcuchów więziennych i ponure jęki pomordowanych tu kiedyś więźniów, śród strasznych mąk. W podziemiach znajdują się jeszcze starożytne strzały, broń, zbroje, proporce i herby, oraz stare księgi i kroniki, dotyczące dziejów zamku i wielkie skarby, przechowywane w tajemnych głębiach przed pożarem i drapieżnością wrogów.
 Widać tu często płonące w nocy światełka, bogato ubraną kobietę przędzącą len, i na czarno ubranych mężczyzn, szukających czegoś śród ruin, chodzących po murach, obiegających dookoła zamek, lub z głuchem narzekaniem spoglądających w dal, na okolice. Niekiedy śród wichrowej nocy słychać jakby łoskot spadających z murów kamieni, szatański jakiś śmiech i jakby rozpaczne wołanie pomocy, czy niezrozumiałe jakieś przekleństwa i swary. To znów uderza z mroków przeciągły tętent pędzących jeźdźców, rżenie rumaków, szczęk zbroic, głuche uderzanie koncerzy, jęki i krzyki...
 Opowiadają starzy, że niektóre rodziny odrzykońskich magnatów, uciskały bardzo poddanych, znęcały się bez litości nad bezbronnym, pańszczyźnianym chłopem – za co teraz pokutować muszą na miejscu swych zbrodni i czekać wybawienia, które przez jałmużnę i modlitwę za ich dusze, mogą im dać potomkowie uciskanych niegdyś rodzin wieśniaczych.

2) Interesującą wersję genezy rzeczownika „Odrzykoń” odnotował w swym dziele Oskar Kolberg:
...Rozbójnicy (którzy napadali zwłaszcza w okolicach Góry Cergowej – przyp. J.T.) główne swoje gniazdo mieli w samym zamku kamienieckim, a do przenoszenia zdobytych łupów używali wyuczonego konika,  którego wpuszczali w podziemia z ładunkiem. Konik wtedy cwałem przebiegał pieczary i stawał w lochach zamkowych, gdzie zdejmowano zeń łupy i znów wyprawiano go po nowe. Górale cicho gwarzyli między sobą o tym koniku, nieraz daremnie nań czatowali, aby go schwytać, gdy im wpadł w łąki i zboża. Śmielsi juhasy dosiadali go nawet, ale gdy tylko poczuł cudzą rękę, zrzucał z siebie jeźdźca i znikał w pieczarach.
Lecz każde złe na świecie musi mieć swój koniec. Pewnego razu zbójcy wyszli gromadnie w celu obdarcia kupców wracających z Węgier z winami. Ci jednak, ostrzeżeni w porę i sami się dobrze uzbroili, i przybrali do pomocy śmiałych góralczyków z okolic Dukli. W natarciu rozbito zbójców i rozproszono; większa ich część uszła do Węgier. Dowódca tylko, siedząc na owym koniku, uciekał w pieczary, ale mu już odwrót przecięto. Uderzony drągiem spadł na ziemię i umierając pokazał drogę do podziemiów.

Górale postanowili zemścić się na zbójeckim koniku: obdarli mu skórę, obładowali go odzieżą zabitych opryszków i pognali w pieczary. Pobiegł konik do lochów zamkowych a przestraszona garstka pozostałych zbójców, poznawszy ubiory towarzyszy swoich, zaprzestała dalszych napaści i wkrótce w inne przeniosła się strony. Konik bez skóry pasał się jeszcze długo na Cergowskiej Górze, obgryzając mech i liście, a mieszkańcy, widząc tak uszkaradzone zwierzę, wołali, wskazując nań z daleka: „To odrzykoń” – i zamek odtąd przybrał nazwę odrzykońskiego”.
 

Jesteśmy na:

 

Multimedia

  •  

Fotogalerie

Niecodzienne spojrzenie na...

 

Przedstawiamy niecodzienne spojrzenie na Krosno - miejsca, które albo nie są dostępne dla...

 
więcej
zobacz wszystkie

Hejnał

Hejnał

 

Hejnał miasta Krosna

 
Zobacz video Zobacz wszystkie

Kalendarium wydarzeń

  •  
  • „Podróżowanie to szukanie baśni” - prelekcja Piotra Strzeżysza z cyklu Krośnieńskie spotkania z podróżnikami

    Termin: 2017-11-20
    Miejsce: Piwnica PodCieniami, Rynek 5, Krosno więcej
  •  
  • KŁAMSTWO - Liszowska & Kalska & Malajkat & Szwedes - XXXIX KROŚNIEŃSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

    Termin: 2017-11-21
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • ŻYCIE TRZY WERSJE - spektakl jubileuszowy Jerzego Schejbala - XXXIX KROŚNIEŃSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

    Termin: 2017-11-23
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • DKF "16 mm" PO TAMTEJ STRONIE

    Termin: 2017-11-23
    Miejsce: KROSNO, artKino, ul. Bieszczadzka 1 więcej
  •  
  • 25-LECIE DZIECIĘCO-MŁODZIEŻOWEGO ZESPOŁU TANECZNEGO KLEKS

    Termin: 2017-11-25
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
Zobacz pełny kalendarz imprez

Newsletter

Aktualne informacje prosto na Twój adres e-mail

Serwis sms

SMS-owy miejski system informacyjny Urzędu Miasta Krosna. Wyśij sms o treści TAK na numer 607 599 493. więcej

Wyszukiwarka osób pochowanych