A A A
  • English
  • Deutsch
Środa, 22 listopada 2017, dzisiaj świętujemy imieniny: Cecylii, Marka

Dla Turystów

Kontakt

Krośnieńskie dzwony

Krośnieńskie dzwony


W puszczach karpackich od lat grasował sprytny i okrutny zbój. Drżeli nawet na samo słowo o nim bogacze. Tym bardziej, że ów zbój pojawiał się niespodziewanie i równie nagle znikał, by niemal w tym samym czasie ratować dobra w innym pałacu, czy dworze. Bo do chałup biedaków nie zaglądał: zdarzało się, że obdarował nieszczęśliwych i ubogich złotem, które zabierał możnym. Zbój omijał wszelkie zasadzki, a na tych, którzy je przygotowywali, mścił się okrutnie.
Powiadali o nim dziadowie i pradziadowie pradziadów, jako o młodzieńcu, a ci, którym przyszło go spotkać, także widzieli go młodego, nie zmienionego od lat. Jedni wierzyli, że zbój zna się na czarach, inni, że to diabelska sztuczka.
Rzeczywiście diabeł maczał w tym swoje kosmate paluchy. Bo zbój ów był niegdyś pięknym i dobrym dzieckiem, jego matka uczyła go męstwa i honoru, którymi wyróżniał się jego ojciec, szlachetny rycerz. Lecz pewnego dnia na ich kasztel napadli rabusie i zabili ojca i matkę, zamordowali jego starszą siostrę, nie oszczędzili nawet służby. Chłopiec widząc nieszczęście chciał dobiec do bram, ale jego krzyk zginął w zgiełku i płaczu, w trzasku płomieni podpalonej budowli. Uratował się. Lecz musiał opuścić to miejsce - ziemię jego ojca zagarnął ów chciwy i okrutny najeźdźca.
Ruszył w las. Przystał do zbójeckiej watahy, a gdy dorósł, zorganizował własną zbójecką kompanię. W chwili śmierci najbliższych poprzysiągł sobie zemstę. Mścił się na bogaczach, na możnych chciwcach. Ale zbójeckie rzemiosło także nie bywa łatwym. Nie raz tylko cudem unikał zasadzki, nie raz tylko szczęściem omijały go ciosy. Bał się, nie tyle samej śmierci – bał się, że jego zemsta będzie zbyt krótka, jeśli polegnie za wcześnie.
Więc o pomoc poprosił diabła. Czort przybył natychmiast. Młody zbój zażądał od niego usługi: by sprawił, aby pozostał bezpieczny, by nikt i nic nie mogło mu zagrozić, by nigdy nie doznał porażki. I dołożył jeszcze jedno żądanie: aby sprawił, by mógł żyć dokąd sam zapragnie.
Diabeł zapewnił zbója, ze wszystko spełni. Lecz zbój zapytał Czorta, czy nie obawia się, że może stracić jego duszę. I diabeł chytrze wyjaśnił, że przecież kiedyś cały świat musi zginąć, więc choćby wtedy zbójecką duszę dostanie – cóż znaczy parę miesięcy lat wcześniej czy później. Mimo to diabeł skorzystał z okazji – dojrzał w kącie jaskini beczułkę złota, przytoczył ją przed zbója i zaproponował układ: że dopóty nie będzie miał prawa do jego duszy, dopóki w beczce pozostanie choćby jeden czerwieniec, jeden jedyny dukacik.
Wprawdzie dreszcz oblał ciało zbójnika, jednak dał szatanowi zbójeckie słowo – pakt został zawarty.
Beczkę ze złotem kazał zamknąć w komorze, klucz do niej miał przy sobie zawsze. Inne beczki złota i wszelkich kosztowności stały w jaskini, wiele z nich trafiało do biednych ludzi. Bo nie o bogactwo zbójowi chodziło a o zemstę.
Od chwili układu z czartem zbójowi wiodło się nad podziw dobrze. Nikt nie miał do niego dostępu. Mógł rabować najlepiej strzeżone twierdze. I był wciąż młody, zdrowy i silny. Pomarli jego kompani, zestarzeli się nowi: już pokolenia mijały a on zawsze ten sam.
Widząc to ogarniała go tęsknota za tamtymi czasami i żal: bo cóż to być nawet wiecznie młodym, jeśli nie jest się szczęśliwym? Zemsty już dokonał, jak chciał, lecz zemsta nie idzie w parze ze szczęściem. Być szczęśliwym znaczyłoby przebaczyć, kochać. A nie to sobie obiecał, lecz pomszczenie zbrodni. Za to sprzedał duszę diabłu.
Pewnego dnia, zatopiony w myślach, ujrzał młodzieńca z krótkim mieczem, który rzuca się na rozjuszonego niedźwiedzia. Ruszył mu więc z pomocą. Wypalił między niedźwiedzie ślepia. Chłopiec wyznał, że ruszył na zwierza, by ratować właśnie jego, pogrążonego w zadumie. Zbój powiedział, ze jest bezpieczny, że nie było potrzeby ratować go – być może groźnego opryszka. Ale chłopiec upierał się, że nawet samego herszta bandy, kata by bronił, wszak to człowiek. Zdumiony zbójca wyznał poczciwemu chłopcu całą prawdę: ze sprzedał diabłu swa duszę, byle tylko czort mu pomógł dokonać zemsty.
Użalił się chłopiec nad marną duszą zbója, poradził, by poprosił o łaskę Boga, który wszystko potrafi, przecież do Boga dusza ta należała wcześniej. Zbój podziękował krewkiemu chłopcu, pomyślał, czy przypadkiem chłopiec nie został przysłany przez samego Boga.
Zasmucił się bardzo, opuścił swych towarzyszy rabusiów, wiele czasu siedział pogrążony w zadumie w komorze z beczką pełną dukatów. W końcu postanowił, po cóż czekać tego ostatecznego dnia? Niech sam Bóg rozstrzygnie, kiedy ten dzień nastąpi, a nie diabeł. I beczkę z pieniędzmi podsunął na wóz pomiędzy beczułki z winem – akurat w puszczy pod Duklą odpoczywali kupcy wiozący wino z Węgier do Krosna.
W Krośnie pachołki toczyli beczki do piwnic. Jedna z nich okazała się o wiele cięższa niż pozostałe. I brzęk jakiś z niej się dobywał. Kupiec kazał ją wtoczyć do izby, odbić dno. Olśnił kupca blask złota, nawet nie dostrzegł cienia postaci diabla, który już wywijał ogonem z uciechy: że przecież niebawem łakomy kupiec opróżni beczkę. Dusza zbója wpadnie w kosmate czorcie łapy. A i dusza chytrego kupca będzie bliżej piekieł.
Lecz kupiec klasnął w dłonie, weszła służba i usłyszała, że czym prędzej trzeba wracać na Węgry i zwrócić dukaty właścicielowi. Czort to usłyszał i aż ogon zawiesił w powietrzu, skurczył się z wściekłości jak pod strugą świeconej wody.
Ruszyli na Węgry. A diabeł wraz z nimi, by z kolei węgierskiego chytrusa duszę ucapić. Lecz tam także diabeł oniemiał: węgierski kupiec również był uczciwy, wiedział, że złoto nie jego, więc z powrotem odesłał do Krosna.
Krośnieński kupiec dumał, pytał czyja zguba. Wreszcie postanowił: skoro niczyja, niech złoto służy Bogu. Wznoszono w mieście kościół, właśnie z ambony ogłosił proboszcz składkę na nowe dzwony. Wiec kupiec wstrzymał kwestę i rzekł, że niczyim złotem opłaci najlepszego w Polsce ludwisarza, niech odleje dzwony takie, jakich nie powstydziłby się nawet Kraków. Ludwisarz widząc ofiarę chciał odlać dzwony za darmo, oby tylko ziemię mieszczanie kupili pod formy i materiał. Ale kupiec także i spiż kupił. I jeszcze dziewięć części złota w beczce zostało. Diabeł znów dojrzał dla siebie szansę: że przecież kupiec resztę złota sobie przywłaszczy, nikt nawet nie będzie go śmiał o to posądzić. Lecz tym razem piekielny pomiot pomylił się. Kupiec kazał resztę złota przetopić, dolać do spiżu, by dzwony jeszcze dźwięczniejszy miały głos, by śpiewały, by dzwoniły jak złoto. I gdy już miano odlać dzwony, gdy już w niebo wznosiły się modły wiernych, wlano płynne złoto w formy. Wtenczas mieszanina metali zahuczała jak gromy w czas burzy, a z chmury nad miastem, w której skrył się okropny diabeł, posypały się ogniste łańcuchy piorunów. Rozpacz szatańska była wielka: toż złoto, które było zakładem o duszę rozbójnika, znów będzie poświęcone wraz z odlanym dzwonem, zawiśnie nad domem bożym.
Widziano prędką chmurę i pioruny. Widziano nawet w puszczy pod Duklą, gdzie znaleziono ciepłe jeszcze ciało uzbrojonego młodzieńca, z zamarłym szczęśliwym uśmiechem na wargach. Od tego czasu nikt w Karpatach już nie słyszał o groźnym zbóju. I od tego też dnia pod Krosnem śpiewają złotymi nutami dzwony na Anioł Pański.
Wielu przyjeżdża do miasta, by słuchać dzwonów, w których są anielskie chóry i jęki, i rycerskie pieśni, i ptasie dzwonienie chwalące bezkresne niebiosa. A kiedy jeden  dzwonów nazwano imieniem papieża  - Urban, przybył wysłannik z Watykanu, uczony, i zbadał dzwony: stwierdził, że złota w nich nie dużo. Ale nostalgiczne dźwięki pochodzić muszą z pokutującej duszy, zaklętej w to złoto. A potrwa to tyle lat, ile dukatów było za duszę zastawionych.
Jeszcze wiek temu badano, czy dźwięki krośnieńskich dzwonów nie zmieniły barwy. Nie zmieniły. Wciąż słychać w nich anielskie chóry i nostalgiczne wołanie: strzeżcie się nienawiści! Najlepiej słychać te słowa o poranku, gdy rosę na trawach przy Wisłoku ozłaca wschodzące słońce.
 

Jesteśmy na:

 

Multimedia

  •  

Fotogalerie

Niecodzienne spojrzenie na...

 

Przedstawiamy niecodzienne spojrzenie na Krosno - miejsca, które albo nie są dostępne dla...

 
więcej
zobacz wszystkie

Hejnał

Hejnał

 

Hejnał miasta Krosna

 
Zobacz video Zobacz wszystkie

Kalendarium wydarzeń

  •  
  • KŁAMSTWO - Liszowska & Kalska & Malajkat & Szwedes - XXXIX KROŚNIEŃSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

    Termin: 2017-11-21
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • ŻYCIE TRZY WERSJE - spektakl jubileuszowy Jerzego Schejbala - XXXIX KROŚNIEŃSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

    Termin: 2017-11-23
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • DKF "16 mm" PO TAMTEJ STRONIE

    Termin: 2017-11-23
    Miejsce: KROSNO, artKino, ul. Bieszczadzka 1 więcej
  •  
  • 25-LECIE DZIECIĘCO-MŁODZIEŻOWEGO ZESPOŁU TANECZNEGO KLEKS

    Termin: 2017-11-25
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • XI WIECZÓR ANDRZEJKOWY "JOLKA JOLKA, PAMIĘTASZ" PIOSENKI Z LAT 80

    Termin: 2017-11-26
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
Zobacz pełny kalendarz imprez

Newsletter

Aktualne informacje prosto na Twój adres e-mail

Serwis sms

SMS-owy miejski system informacyjny Urzędu Miasta Krosna. Wyśij sms o treści TAK na numer 607 599 493. więcej

Wyszukiwarka osób pochowanych