A A A
  • English
  • Deutsch
Czwartek, 23 listopada 2017, dzisiaj świętujemy imieniny: Adeli, Klemensa

Dla Turystów

Kontakt

Legenda - Krosno Niemowlęta w królewskich szatach

Niemowlęta w królewskich szatach


W farnym w Krośnie odkryto pod posadzką mały sarkofag. A właściwie niewielką trumienkę, w której spoczywały trzy dziecięce ciała płci męskiej.
Nikt nie pamięta, nikt z mieszczan nie słyszał, by grzebano w tej świątyni dzieci. A ciała ich zachowały się w stanie nienaruszonym. Chłopcy – jeden o cerze białej, drugi śniadej, trzeci wprost murzyńskiej – odziani byli w królewskie stroje. A każdy strój przypominał władcę z innej strony świata: biały chłopczyk miał szaty króla europejskiego, śniady przypominał monarchę z Azji, czarny był niemal zwierciadłem króla Murzynów.
Przed wiekami – ale miasto chciało o tym zapomnieć i pewnie stąd nikt dziś o tym nie pamięta – pewna mieszczka, bogobojna i poczciwa, żyjąca samotnie, powiła trojaczki w dzień Trzech Króli. Nikt nie wiedział, że chodziła w stanie błogosławionym – wszak była świątobliwa, była wzorem dla mieszczek. Nikt także nie uwierzył jej zapewnieniom, że była czysta od poczęcia, że sama nie wiedziała, że jest przy nadziei.
A były to lata, kiedy w Krośnie wzniesiono nowy kościół po pożarze dawnego. Bogaci i pyszni mieszczanie hojnie dawali złote dukaty na nowy ołtarz, lecz każdy z nich pragnął, by ołtarz zbudowano według jego pomysłu. Najzacieklej o prym walczyli trzej bogacze, którzy swoje kiesy nabili ponoć nie uczciwą pracą lecz wyzyskiem, oszustwem i rozbojem na dukielskim szlaku winnym. Żaden z nich nie chciał ustąpić.
W wigilię Trzech Króli zeszli się w karczmie. Proboszcz nakazał im dojść do zgody, by rzemieślnicy mogli podjąć trud budowy oczekiwanego ołtarza. Bogaci i uparci mieszczanie, którzy chcieli pozostać uwiecznieni w historii miasta jako kolatorzy kościoła, dyskutowali przy antałkach w węgierskim winem. Z czasem rozgorzał spór. Każdy swoje zdanie trzymał na ostrzu noża.
Do karczmy wszedł młody, z obca wystrojony pan, poprosił o miejsce przy ich ławie. Gość od razu przystąpił do rzeczy. Powiedział, że zna przyczynę kłótni, że potrafi spór załagodzić. Właśnie wraca z podróży po świecie, poznał ludzi o różnych kolorach skóry, zgłębił ich umysły, potrafi pogodzić wszystko i wszystkich. Potem każdego z osobna prosił na stronę i szeptał w jego ucho. Każdy z osobna pilnie słuchał przybysza a na końcu przyrzekał mu, że nie puści pary z ust. Po czym wędrowiec pożegnał się z biesiadującymi, wyszedł. W karczmie czuć było swąd siarki.
Nazajutrz w mieście wybuchła wieść: poczciwa kobieta powiła trojaczki, każde innej barwy skóry. Ksiądz długo rozważał: czy to zrządzenie Opatrzności? A może złych sił? Modlił się żarliwie. Nowonarodzeni nie byli wszak niczemu winni, zatem kapłan ochrzcił niemowlęta, nadając im imiona, które dyktował kalendarz: Kacper, Melchior i Baltazar. Przyszli na ziemię na Trzech Króli przecież.
Ale buchnęła także wieść, że ojcem dzieci jest jeden z bogaczy z miasta. Wymieniano jednak nazwiska trzech obywateli, tych właśnie, którzy nie mogli ułożyć się co do wyglądu nowego ołtarza. Plotka ta doszła do ich uszu. Każdy z nich wypierał się, to próbował zrzucić winę na drugiego i trzeciego. W końcu spotkali się i doszli do wniosku, że na pewno jest to sprawka owego dziwnego gościa, którego spotkali w karczmie. Przecież każdemu z nich szeptał do ucha coś innego, każdemu obiecywał złote góry, jeśli tylko zostanie przy swojej racji co do ołtarza. A każdemu z osobna powiedział, że jeśli wytrwa w swym postanowieniu, nazajutrz trzej królowie przybędą do miasta z bogatymi darami.
Tak – stwierdzili – to pomiot Lucyfera, chciał skłócić dobroczyńców, pozbawić miasto ołtarza.
Prawie wszyscy mieszkańcy grodu, nie omijając dzieci, przychodzili oglądać kolorowe twarze niemowląt. Medyk powiedział, że skoro do miasta przyjeżdża dziwny światowiec, to może on jest ojcem? Lud jednak widział w tym znaki poza ziemskie, choć nie wiedział, czy pochodzą one od Pana, czy z piekielnych czeluści.
Następnego dnia znów zawrzało. Dzieciątka zmarły o północy. Trzej skłóceni mieszczanie spotkali się w domu żałoby; spotkali się nie przypadkiem. Jeden, który był krawcem, chciał uszyć dzieciom śmiertelne szatki – królewskie. Drugi, który był stolarzem, chciał zbić trumienki i jedną napuścić mirrą, drugą wyścielić suszonymi ziołami, które służą do mieszania kadzideł, na trzeciej przytwierdzi szczerozłoty krzyżyk.
Trzeci mieszczanin chciał zabalsamować ciała. Nie był lekarzem ani grabarzem, jednak wielekroć grzebał pokątnie samobójców i skazańców; godził się na takie posługi, gdyż odmawiał ich wykonania pobożny grabarz parafialny.
Niedługo do domu żałoby wszedł proboszcz ze swym sługą – prawdziwym grabarzem. Przepędzili mieszczan, którzy na nieszczęściu ludzkim chcieli zarobić. Postanowili, że dzieci zostaną pochowane w jednej trumience drewnianej, a królewskie śmiertelne szatki są już gotowe. A pochowają dzieci pod kościelną posadzką.
Przy pochówku była tylko matka i ksiądz z grabarzem. Kiedy zamykano wieko trumienki –dzieci jakby poruszyły się, jęknęły z bólu albo strachu – zdawało się – i zasnęły.
Następnego dnia miasto znów huczało pełne zgrozy. Trzej skłóceni mieszczanie zmarli bowiem nagle minionej nocy.
Rankiem do proboszcza przyszedł młody człowiek. – Toż to anioł, nie chłopiec – dziwiła się kucharka. Młodzieniec ukłonił się także jej i prosił księdza, by pozwolił mu malować obraz do ołtarza. Kapłan zaprowadził go do świątyni i wskazał miejsce, w którym mógłby tworzyć obiecane dzieło. Gdy sługa kościelny przyszedł w południe dzwonić na Anioł Pański, stanął zdumiony: nad zbitym z desek ołtarzem widniał przepięknie namalowany obraz. Przedstawiał hołd oddawany maleńkiemu Jezusowi przez Melchiora, Kacpra i Baltazara.
W niedzielę wszyscy mieszkańcy Krosna podziwiali to malowidło. Szeptali, że oblicza królów są zupełnie podobne do twarzyczek dzieci, które dopiero zrodzone zasnęły w Panu. Podobieństwo to potwierdził również kościelny, który zajrzał w kilka dni później do trumienki pod posadzką – ciała dzieci spoczywały nietknięte; nad trumienką unosiła się woń kadzidła.
O malarzu dzieła nikt później już nie usłyszał. Gdy sto lat potem ogień stawił główną nawę, wszyscy żałowali właśnie obrazu. Pozostałe zniszczenia dało się odnowić.

 

Jesteśmy na:

 

Multimedia

  •  

Fotogalerie

Niecodzienne spojrzenie na...

 

Przedstawiamy niecodzienne spojrzenie na Krosno - miejsca, które albo nie są dostępne dla...

 
więcej
zobacz wszystkie

Hejnał

Hejnał

 

Hejnał miasta Krosna

 
Zobacz video Zobacz wszystkie

Kalendarium wydarzeń

  •  
  • ŻYCIE TRZY WERSJE - spektakl jubileuszowy Jerzego Schejbala - XXXIX KROŚNIEŃSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

    Termin: 2017-11-23
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • DKF "16 mm" PO TAMTEJ STRONIE

    Termin: 2017-11-23
    Miejsce: KROSNO, artKino, ul. Bieszczadzka 1 więcej
  •  
  • 25-LECIE DZIECIĘCO-MŁODZIEŻOWEGO ZESPOŁU TANECZNEGO KLEKS

    Termin: 2017-11-25
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • XI WIECZÓR ANDRZEJKOWY "JOLKA JOLKA, PAMIĘTASZ" PIOSENKI Z LAT 80

    Termin: 2017-11-26
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • MACBETT - spektakl dla młodzieży - XXXIX KROŚNIEŃSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

    Termin: 2017-11-29
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
Zobacz pełny kalendarz imprez

Newsletter

Aktualne informacje prosto na Twój adres e-mail

Serwis sms

SMS-owy miejski system informacyjny Urzędu Miasta Krosna. Wyśij sms o treści TAK na numer 607 599 493. więcej

Wyszukiwarka osób pochowanych