A A A
  • English
  • Deutsch
Poniedziałek, 20 listopada 2017, dzisiaj świętujemy imieniny: Anatola, Sędzimira

Dla Turystów

Kontakt

Święty wędrowiec wśród dębów

Święty wędrowiec wśród dębów


Na wzgórzu za Wisłokiem, od strony północnej, skąd najlepiej widać skały, do dziś rosną potężne dęby. Choć nie te, które ocaliła ręka św. Wojciecha.
Otóż na wzgórzu tym przed tysiącem lat i wcześniej lud składał ofiary słońcu i wielu innym bogom. Dziś stoi tam drewniany kościółek, a w niedzielę i święta dźwięk dzwonów wzywa wiernych na modlitwy.
Przed tysiącem lat w cieniu drzew strażnicy ognia okryci skórami turów albo innych zwierząt o gęstej sierści, która zachowuje ciepło, pilnowali ognia. Stos płonął nieprzerwanie. Inni mężczyźni polowali, niekiedy łupili wędrowców i zajmowali się hodowlą bydła, kóz i owiec. Kobiety krzątały się w chatach i doglądały dzieci, latem i jesienią pracowały w polu pieląc zboże i len.
Mieszkańcy osady dbali o swoje dobra i powierzali je i swoje zdrowie opiece boga, który wraz z zorzą pojawiał się nad horyzontem i z zorzami znikał po drugiej stronie nieba każdego dnia, jeśli tylko nie nakryły go obłoki. Czcili także i inne pomniejsze bóstwa. Znali Peruna, obawiali się mocy Światowida, którego oczom nic nie uchodziło. A największym szacunkiem otaczali płonący wiecznie ogień. Kosmate drwa oplatały wciąż języki płomieni, zwłaszcza nocą. A drewna nie brakowało. Strażnicy dbali, by każdego roku wycinano karpackie jodły i buki, oszczędzali zaś potężne dęby. Bo dąb był drzewem świętym, w którym gnieździła się wielka moc innych bogów. Jednak odwiecznym obyczajem każdego roku tuż po zbiorze plonów oraz w dzień, gdy słońce świeci najdłużej a noc ledwie wiąże świt ze zmierzchem, na stosie musiał płonąć najstarszy, najgrubszy w okolicy dąb.
Pewnego lata, które zwiastowało dobry urodzaj i gdy już dni były najdłuższe, z południa zaczęły przetaczać się dziwne karawany. Jeszcze częściej ciągnęli pielgrzymi. Z początku napadano na te karawany, ale nikt z wędrowców się nie bronił; nie broniono także swych wozów, w których trzęsła się ledwie garstka pokruszonej słomy, służącej za posłanie.
Kiedy już miał płonąć dąb na stosie, w dolinie pojawił się dziwny orszak. Z początku oślepiający blask słońca utrudniał obserwowanie podróżnych. Gdy grupka osobliwych piechurów dotarła na wzgórze, gdy strażnicy i inni mężczyźni otoczyli owych rzekomych wojów, okazało się, że żaden z nich nie ma broni. Ni łuku i kołczanu, nawet noża.
Strażnicy podejrzewali jednak, że starannie polerowane laski, którymi się podpierają, mogą być mieczami, jakich dotąd ich oko nie widziało. Nagie kije, niby włócznie lub brzeszczoty, przecinały u góry krótsze pręty. Jeden ze strażników ognia wyrwał podejrzany miecz wędrowcowi, uderzył nim o kamień, ale brzeszczot ten roztrzaskał się na drobne bierwiona. Jeden kawałek tej niby broni doleciał aż do ofiarnego ognia i zajął się jak każde suche drewienko.
Zdumieni strażnicy niecierpliwili się. Pilnie obserwowali nieproszonych gości, którzy mówili podobnym, ale nie ich językiem i którzy wcale nie kwapili się odejść, o nic też nie prosili.
Wśród wędrowców był mężczyzna, który ucałował swój drewniany miecz w chwili, gdy strażnik roztrzaskał o kamień rzekomy miecz jego przyjaciela. Spoglądał wokół pogodnie, patrzył i ze smutkiem w oczach na pryskające iskry, na kamienny stół, z którego spływała krew wołu z przeciętym karkiem. Mężczyzna ten był odziany inaczej niż pozostali; zdawało się, ze jest ich władcą, wodzem, może przewodnikiem.
Dowódca strażników ognia zapytał go, dokąd zmierza ze swą świtą.
- Do Gniezna, waszej stolicy – odrzekł. Wtedy dowódca strażników ognia przywołał go do siebie:
- Podejdź przed nasz ołtarz, aby święty ogień miał cię w opiece; ogień ten jest synem słońca, które wędruje każdego dnia po niebie. Słońca, któremu należy się pokłon.
- To ty podejdź do mnie, jeśli chcesz pomówić – odrzekł przywódca łagodnie, ale hardy dowódca strażników ognia nie popadł w gniew, jak to bywało, gdy ktoś z obcych odmówił mu posłuszeństwa. Zdziwiony zapytał tylko:
- Widzę, że się mnie nie boisz. A to dobry twój wizerunek, ale czemu nie chcesz oddać czci bogom, którzy mieszkają w tych płomieniach? Wszak to cząstki słońca, które włada światem i niebiosami...
Zacny wędrowiec uśmiechnął się jak dziecko w czasie snu i ucałował swój drewniany miecz w miejscu, gdzie przecinały się drwa. – Oto znak mojego Boga, który jest wszędzie – powiedział. – Jego moc jest większa niż twoja i moja i nas wszystkich. Jego moc przewyższa moc najtwardszych drzew i kamieni, jego moc stworzyła także to potężne słońce. A ten znak to krzyż, dzięki któremu dane nam będzie pojąć tę moc.
Zdziwiony dowódca strażników ognia chciał jeszcze o coś pytać, ale przybysz wskazał swoją laską, którą nazwał  krzyżem, słońce w zenicie i cały jego orszak odszedł w cień, przystanął pod dębem olbrzymem.
Tymczasem strażnicy ognia szykowali narzędzia, którymi mieli ścinać dąb, gdyż nadchodziła najkrótsza noc. Sprawdzali moc kamiennych toporów, klinów, młotów i powrozów. Z głębi lasu wychynął oddział ogorzałych mężczyzn, z przepaskami na biodrach z jeleniej skóry. Zmierzali właśnie w kierunku dębu, pod którym zgromadzili się wędrowcy. Dowódca pilnie ich obserwował. Gdy drwale stanęli przed pniem dębu, czekali na znak. Dowódca strażników ognia milczał jeszcze chwilę, w końcu rozkazał: - Przyszedł czas na to drzewo i nim słońce dotknie wierzchołka wzgórza na zachodzie, będzie ścięte i z czcią rzucane kawałek po kawałku na ten stos. Tak będzie aż przez trzy dni. Odejdźcie zatem, wędrowcy, bo topory moich ludzi będą ślepe na wasze ciała.
Wtedy wędrowiec stanął twarzą do drzewa, objął je, po chwili odwrócił się do dowódcy i powiedział:
- Nie pytałeś mnie o imię, jednak wypowiem je, byś je zapamiętał ty i by pamiętali je twoi synowie i wnuki twoich wnuków, aż do ostatniego pokolenia. Jestem Wojciech, biskup. Źle czynisz skazując to drzewo na pastwę ognia. To drzewo będzie służyć mojemu i twojemu Panu, choć o tym jeszcze nie wiesz. Bo wzgórze na którym stoimy jest opoką i na nim wzniesiona będzie świątynia, jakiej jeszcze nie widziałeś nawet oczami twoich myśli.
Dowódcę strażników ognia oblał purpurowy pot i oczy jego jak błyskawice dały znak drwalom. A oni na ślepo unieśli topory, by pierwsze ciosy kruszyły pień i wszystko, co stanie na ich drodze. Lecz uniesione topory wypadły z ich rąk i poszybowały hen, aż w dolinę. Zadziwieni przystanęli i druga drużyna podeszła do drzewa i z jeszcze większą wściekłością i siłą zamierzyła się na pień dębu-olbrzyma. Lecz ich topory także wyślizgnęły się z ich rąk, wielkich jak rzeczne kamienie. I tak było przez trzy razy.
A wtedy Wojciech znów ucałował swój krzyż i powiedział:
- Wędruję z dalekich Czech do Gniezna, zebrałem siły i na tę pamiątkę dęby te będą ochraniać świątynię, którą już niedługo zbuduje na tym wzgórzu lud boży. Dęby te będą rodzić nowe drzewa swego gatunku, i dopóki one będą okrywać się zielenią każdej wiosny, dopóty świątynia ta przetrwa. A przetrwa wszelkie burze i pioruny aż do końca.
Nie przypuszczał dowódca strażników ognia, ani strażnicy, ani lud okoliczny, że już synowie i wnukowie ich wzniosą z modrzewia kościół a dęby od wichrów będą go osłaniać. I że później lud wzniesie miasto w widłach rzek na cyplu doliny i ono także będzie miało swoje świątynie. I że dąb na wzgórzu, i dziś nazywanym wzgórzem św. Wojciecha, do dziś jest mocny jak i wtedy.

Jesteśmy na:

 

Multimedia

  •  

Fotogalerie

Niecodzienne spojrzenie na...

 

Przedstawiamy niecodzienne spojrzenie na Krosno - miejsca, które albo nie są dostępne dla...

 
więcej
zobacz wszystkie

Hejnał

Hejnał

 

Hejnał miasta Krosna

 
Zobacz video Zobacz wszystkie

Kalendarium wydarzeń

  •  
  • „Podróżowanie to szukanie baśni” - prelekcja Piotra Strzeżysza z cyklu Krośnieńskie spotkania z podróżnikami

    Termin: 2017-11-20
    Miejsce: Piwnica PodCieniami, Rynek 5, Krosno więcej
  •  
  • KŁAMSTWO - Liszowska & Kalska & Malajkat & Szwedes - XXXIX KROŚNIEŃSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

    Termin: 2017-11-21
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • ŻYCIE TRZY WERSJE - spektakl jubileuszowy Jerzego Schejbala - XXXIX KROŚNIEŃSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

    Termin: 2017-11-23
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
  • DKF "16 mm" PO TAMTEJ STRONIE

    Termin: 2017-11-23
    Miejsce: KROSNO, artKino, ul. Bieszczadzka 1 więcej
  •  
  • 25-LECIE DZIECIĘCO-MŁODZIEŻOWEGO ZESPOŁU TANECZNEGO KLEKS

    Termin: 2017-11-25
    Miejsce: KROSNO, RCKP, ul. Kolejowa 1 więcej
  •  
Zobacz pełny kalendarz imprez

Newsletter

Aktualne informacje prosto na Twój adres e-mail

Serwis sms

SMS-owy miejski system informacyjny Urzędu Miasta Krosna. Wyśij sms o treści TAK na numer 607 599 493. więcej

Wyszukiwarka osób pochowanych